Do redakcji Telewizja.Patriot24.net zgłosiła się osoba, która poprosiła nas o zainteresowanie się sprawą funkcjonariuszki Policji z Wyszkowa. Jednym z wątków, który zwrócił naszą szczególną uwagę, jest spotkanie w lesie, przy samochodzie, podczas którego policjantce miał zostać przekazany indeks związany z jej kształceniem w policyjnej uczelni w Szczytnie.
Czy to normalna praktyka? Czy w ten sposób Akademia Policji przekazuje dokumenty swoim słuchaczom? Kto zdecydował o takim miejscu i sposobie przekazania dokumentu? O to między innymi zapytaliśmy Policję i Akademię Policji w Szczytnie.
Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że chodzi tylko o dokument. Indeks. Książeczka, wpisy, zaliczenia, podpisy. Ale w tej historii nie sam dokument wzbudził nasze zainteresowanie, lecz sposób, w jaki – według przekazanej nam relacji – miał trafić do policjantki.
Nie w sekretariacie. Nie w dziekanacie. Nie w komendzie. Nie w budynku Akademii Policji. W lesie. Przy samochodzie.
Według materiałów, z którymi zapoznała się redakcja Telewizja.Patriot24.net, policjantka związana z Komendą Powiatową Policji w Wyszkowie miała spotkać się z podinspektorem Policji związanym zawodowo z uczelnią w Szczytnie. Podczas tego spotkania miał zostać jej przekazany dokument określany jako indeks.
I właśnie ten moment spowodował, że postanowiliśmy przyjrzeć się sprawie szerzej.
Bo jeżeli wszystko odbyło się prawidłowo, odpowiedź powinna być bardzo prosta. Policja i Akademia Policji powinny być w stanie wskazać, czym był ten dokument, kto był uprawniony do jego wydania, dlaczego został przekazany poza uczelnią oraz czy taki sposób postępowania był zgodny z procedurami.
Jeżeli natomiast nie jest to standardowa praktyka – pojawia się kolejne pytanie.
Dlaczego właśnie tak to zrobiono? Czy tak działa Szczytno?
Akademia Policji w Szczytnie nie jest zwykłą szkołą czy prywatną uczelnią. To instytucja kształcąca funkcjonariuszy Policji, a więc ludzi, którzy później otrzymują szczególne uprawnienia wobec obywateli.
Dlatego zainteresowało nas, jak wygląda obieg dokumentów związanych z takim kształceniem.
Czy indeks może zostać zabrany z uczelni przez wykładowcę i przekazany słuchaczowi czy funkcjonariuszowi poza jej terenem? Czy może zostać przekazany przy samochodzie? Czy osoba przekazująca taki dokument musi posiadać odpowiednie upoważnienie? Czy jego wydanie powinno zostać odnotowane? Czy istnieje podpis odbiorcy, numer dokumentu, data i ślad w dokumentacji uczelni?
Nie twierdzimy, że samo spotkanie w lesie oznacza naruszenie prawa. Pytamy, czy taki sposób postępowania jest normalny. Bo jeżeli jest normalny – Akademia Policji powinna to po prostu wyjaśnić.
A jeśli normalny nie jest – chcemy wiedzieć, dlaczego doszło do takiej sytuacji i kto o niej wiedział.
Zaczęliśmy pytać szerzej
Im bardziej zagłębialiśmy się w materiały przekazane redakcji, tym więcej pojawiało się pytań. Nie tylko o sam indeks, ale również o przebieg służby policjantki, jej kształcenie, relacje służbowe, wiedzę przełożonych oraz to, czy ktokolwiek wcześniej analizował opisane okoliczności.
Dlatego nie ograniczyliśmy się do jednej jednostki.
Pytania skierowaliśmy do kierownictwa Komendy Powiatowej Policji w Wyszkowie, ponieważ właśnie z tą jednostką związana jest funkcjonariuszka. Chcemy ustalić między innymi jej przebieg służby, zajmowane stanowiska oraz to, czy przełożeni wiedzieli o okolicznościach związanych z przekazaniem indeksu.
Osobno zwróciliśmy się do Komendy Wojewódzkiej Policji z siedzibą w Radomiu. Ten szczebel jest dla nas szczególnie ważny, ponieważ nie chcemy, by sprawa dotycząca funkcjonariuszki lokalnej jednostki została wyjaśniona wyłącznie przez tę samą jednostkę. Pytamy więc, czy KWP podejmie własne czynności, czy zabezpieczy dokumentację i czy zweryfikuje informacje niezależnie od KPP w Wyszkowie.
Pytania trafiły także do Akademii Policji Osobny zestaw pytań wysłaliśmy do kierownictwa Akademii Policji w Szczytnie.
To właśnie tam chcemy uzyskać odpowiedź na najbardziej podstawowe pytanie: czy przedstawiony nam sposób przekazania indeksu był zgodny z procedurami obowiązującymi w uczelni.
Pytamy również, czy dokument faktycznie należał do policjantki, kiedy został wydany, kto odpowiadał za jego przekazanie oraz czy podinspektor Policji, który miał uczestniczyć w spotkaniu, był uprawniony do przekazania go poza terenem uczelni.
Interesuje nas też, czy istnieje oficjalne potwierdzenie odbioru dokumentu. Bo jeśli dokument był wydawany służbowo, powinien istnieć jakiś ślad.
Data.
Podpis.
Numer.
Osoba odpowiedzialna.
Jeżeli tego śladu nie ma, będziemy pytać dalej. Od Wyszkowa aż po Komendę Główną Sprawa została przez nas skierowana również na szczebel centralny.
Pytania otrzymał Komendant Główny Policji, a także Biuro Kontroli Komendy Głównej Policji. Chcemy wiedzieć, czy najwyższy szczebel Policji zamierza zweryfikować informacje dotyczące zarówno funkcjonariuszki, jak i sposobu postępowania z dokumentacją związaną z jej kształceniem.
Szczególnie interesuje nas, czy zostaną porównane informacje pochodzące z KPP w Wyszkowie, KWP w Radomiu oraz Akademii Policji w Szczytnie. Bo jeśli wszystko odbyło się prawidłowo, dokumentacja powinna być spójna. Daty powinny się zgadzać. Relacje powinny być zgodne. A każde działanie powinno mieć podstawę. BSWP miało już wiedzieć W tej historii jest jeszcze jeden ważny element. Z informacji przekazanych naszej redakcji wynika, że Biuro Spraw Wewnętrznych Policji miało zostać wcześniej powiadomione o tej sprawie. Dlatego nie pytamy BSWP, czy dopiero teraz zamierza się nią zainteresować. Pytamy, od kiedy dokładnie wiedziało. Kiedy informacja wpłynęła? Kto ją przekazał? Czy nadano jej numer? Jakie czynności podjęto? Czy ktokolwiek został rozpytany? Czy zabezpieczono dokumenty? Czy sprawdzono wątek indeksu i spotkania poza uczelnią? Czy sprawa została zakończona, czy nadal trwa?
A jeżeli mimo wcześniejszego zawiadomienia nie podjęto żadnych działań, chcemy wiedzieć dlaczego. Bo samo przyjęcie informacji nie jest dla nas końcem sprawy. To dopiero początek. W tle pojawia się dobro dzieci Osoba, która zwróciła się do Telewizja.Patriot24.net, wskazuje także, że sprawa ma szerszy kontekst i dotyczy również sytuacji dzieci. I właśnie w takich sprawach nasza redakcja nie odpuszcza.
Nie oznacza to, że z góry uznajemy kogokolwiek za winnego. Oznacza to, że jeżeli w materiałach pojawiają się informacje mogące mieć znaczenie dla dobra dziecka, będziemy je sprawdzać do końca. Niezależnie od tego, czy pytania dotyczą funkcjonariusza, komendanta, wykładowcy policyjnej uczelni czy centralnych struktur Policji.
Teraz czekamy na odpowiedzi Pytania zostały wysłane do wszystkich instytucji, które – naszym zdaniem – powinny posiadać wiedzę pozwalającą tę sprawę wyjaśnić.
Do Komendy Powiatowej Policji w Wyszkowie.
Do Komendy Wojewódzkiej Policji z siedzibą w Radomiu.
Do Akademii Policji w Szczytnie.
Do Komendy Głównej Policji.
Do Biura Kontroli KGP.
Do Biura Spraw Wewnętrznych Policji.
Jeżeli odpowiedzi będą konkretne – opublikujemy je. Jeżeli będą sprzeczne – pokażemy te sprzeczności. Jeżeli ktoś odmówi odpowiedzi – również o tym poinformujemy. Jeżeli okaże się, że informacje przekazane redakcji były nieprawdziwe lub niepełne – nasi odbiorcy także się o tym dowiedzą.
Nie interesuje nas bowiem udowodnienie wcześniej założonej wersji. Interesuje nas ustalenie, czy przekazywanie policyjnego indeksu w lesie przy samochodzie było zwykłą, zgodną z procedurami czynnością – czy sytuacją, która wymaga znacznie głębszego wyjaśnienia.
I właśnie to będziemy sprawdzać.
Telewizja.Patriot24.net będzie informować na bieżąco, co słychać w sprawie policjantki z Wyszkowa.